Lato, plaża, drinki i przyjaciele. Rodzina, lody i jeszcze więcej lodów! Odpoczynek, chill, rest i tak dalej - słownik wakacyjnych przyjemności nie ma końca. I spotykamy się ze ścianą - zakończenia urlopu, lata i... i... trzeba znów przykręcić sobie śrubkę! Bat nad głową, inne jedzenie, mniej alkoholu - jakoś pójdzie! Trening? Może od jutra, od poniedziałku, od jutra futra, a czas leci (jak to ma w zwyczaju, bezwględnie, szybko i nie pytając nikogo o zdanie). Po prostu zrób to - zacznij - nie od nowa, i nie od początu - a inaczej, lepiej i z myślą o sobie. Zacznij prawą lub lewą nóżką, a reszta sama pójdzie za Tobą! 

  • Po pierwsze: znajdź czas i ustal konkretne terminy (najlepiej stałe dni w tygodniu, których nikt nie może ruszyć, dotknąć i zakwestionować - Twoja godzina czy dwie dla siebie, zaznaczone na czerwono i stałe). A po pierwsze, od pierwszego: nie dyskutuj ze sobą - jeśli zaczniesz ze sobą dyskutować łatwo przekonasz się sam i siebie: tak, jestem zmęczona/y, mam kupę roboty, prasowania. Nie dyskutuj! :)

  • Po drugie: pomyśl na jaki rodzaj aktywności masz ochotę i tylko taką wybierz, a poczujesz, że czas na trening to czas, który dajesz sobie w nagrodę, a nie za karę. Trening jawić się będzie jako najfajniejsza pora dnia, coś na co czekamy, wisienka na torcie i kropa na końcu zdania - najważniejsza :)

  • Po trzecie koniecznie znajdź wsparcie – w zależności od tego czy lubisz trenować w grupie czy raczej kameralnie z trenerem lub znajomym/-ą - poszukaj odpowiedniego towarzystwa, da Ci ono kopa, żeby dawać z siebie więcej na treningu lub kiedy totalnie przestanie Ci się chcieć.

To jak? Działasz?